Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Wyjść na spotkanie tych, którzy pobłądzili

Papież Franciszek/Fot.L Osservatore Romano

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!

Dzi­siej­sza Ewan­ge­lia (por. Łk 19,1–10) usta­wia nas w orsza­ku Jezu­sa, któ­ry w dro­dze do Jero­zo­li­my zatrzy­mu­je się w Jery­chu. Witał Go wiel­ki tłum, a w nim czło­wiek imie­niem Zache­usz, zwierzch­nik „cel­ni­ków”, to zna­czy tych Żydów, któ­rzy pobie­ra­li podat­ki w imie­niu impe­rium rzym­skie­go. Był boga­ty nie dzię­ki uczci­we­mu zarob­ko­wi, lecz dla­te­go, że żądał „łapó­wek”, a to pogłę­bi­ło pogar­dę, jaką był ota­cza­ny. Zache­usz „chciał koniecz­nie zoba­czyć Jezu­sa, kto to jest” (w. 3); nie chciał się z Nim spo­tkać. Był jed­nak cie­ka­wy: chciał zoba­czyć oso­bi­stość, o któ­rej sły­szał nie­zwy­kłe rze­czy. A będąc niskie­go wzro­stu, „aby móc Go ujrzeć” (w. 4) wspiął się na drze­wo. Kie­dy Jezus przy­szedł bli­sko tego miej­sca, spoj­rzał w górę i zoba­czył go (por. w. 5).

Waż­ne jest jed­nak to, że pierw­sze nie jest spoj­rze­nie Zache­usza, lecz Jezu­sa, któ­ry pośród wie­lu twa­rzy ota­cza­ją­cych go z bli­ska, szu­ka wła­śnie jego. Miło­sier­ne spoj­rze­nie Pana docie­ra do nas, zanim my sami uświa­do­mi­my sobie, że go potrze­bu­je­my do zba­wie­nia. I od tego spoj­rze­nia Boskie­go Nauczy­cie­la roz­po­czy­na się cud nawró­ce­nia grzesz­ni­ka. Istot­nie Jezus go wzy­wa i woła po imie­niu: „Zache­uszu, zejdź pręd­ko, albo­wiem dziś muszę się zatrzy­mać w two­im domu” (w. 5). Nie czy­ni mu wyrzu­tów, nie robi mu „kazań”. Mówi, że musi do nie­go pójść: „musi”, ponie­waż taka jest wola Ojca. (…)

Bóg potę­pia grzech, ale sta­ra się oca­lić grzesz­ni­ka, poszedł go szu­kać, aby spro­wa­dzić go z powro­tem na wła­ści­wą dro­gę. Temu, kto nigdy nie odczuł, że poszu­ku­je go miło­sier­dzie Boga trud­no pojąć nie­zwy­kłą wspa­nia­łość gestów i słów, z jaki­mi Jezus pod­cho­dzi do Zache­usza. (…)

Zmie­nia się tak­że jego spo­sób postrze­ga­nia i uży­wa­nia pie­nię­dzy: gest bra­nia zastę­pu­je gest dawa­nia. Istot­nie posta­na­wia oddać poło­wę tego, co ma, ubo­gim i zwró­cić poczwór­nie to, co ukradł (por. w. 8). Zache­usz dowia­du­je się od Jezu­sa, że moż­na miło­wać bez­in­te­re­sow­nie: dotych­czas był ską­py, teraz sta­je się hoj­ny; lubił gro­ma­dzić, teraz radu­je się roz­da­jąc. Spo­ty­ka­jąc Miłość, odkry­wa­jąc, że pomi­mo grze­chów jest miło­wa­ny, sta­je się zdol­ny do kocha­nia innych, czy­niąc z pie­nię­dzy znak soli­dar­no­ści i komu­nii.

Niech Dzie­wi­ca Mary­ja wyjed­na nam łaskę, byśmy zawsze odczu­wa­li na sobie miło­sier­ne spoj­rze­nie Jezu­sa, aby z miło­sier­dziem wyjść na spo­tka­nie tych, któ­rzy pobłą­dzi­li, aby i oni mogli przy­jąć Jezu­sa, któ­ry „przy­szedł szu­kać i zba­wić to, co zgi­nę­ło” (w. 10).

Frag­men­ty roz­wa­ża­nia Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­ne­go przed modli­twą Anioł Pań­ski na pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 3 listo­pa­da br.