Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z rodzin tworzy się naród

JE Ksiądz Arcybiskup Marek Jędraszewski

Głos Lau­re­ata Nagro­dy

Z rodzin two­rzy się naród

W dotych­cza­so­wym zwy­cza­ju wydaw­cy tygo­dni­ka „Źró­dło” było, aby w nume­rze zawie­ra­ją­cym ogło­sze­nie decy­zji Kapi­tu­ły został umiesz­czo­ny zapis roz­mo­wy z Lau­re­atem. Tym razem, w uzgod­nie­niu z Ks. Arcy­bi­sku­pem, wobec wie­lu już wywia­dów udzie­lo­nych przez Nie­go w róż­nych miej­scach,  publi­ku­je­my kil­ka wybra­nych wypo­wie­dzi Lau­re­ata Nagro­dy, zaczerp­nię­tych z już dostęp­nych wystą­pień.

MAMY CIĄGLE DOMAGAĆ SIĘ ZMIANY USTAWKTÓRE SĄ ZAGROŻENIEM DLA NASZYCH NIENARODZONYCHALE JUŻ ŻYJĄCYCH BRACISIÓSTR

Kil­ka­dzie­siąt lat temu selek­cja odby­wa­ła się na ram­pach kole­jo­wych. Dzi­siaj w labo­ra­to­riach. Ale logi­ka jest ta sama i staw­ka jest rów­nie podob­na, gdy cho­dzi o życie naszych bra­ci i sióstr. (…) Ten spór o życie dzie­ci nie­na­ro­dzo­nych to kwe­stia wal­ki o „kształt nasze­go czło­wie­czeń­stwa i naszej cywi­li­za­cji”. Mamy cią­gle doma­gać się zmia­ny ustaw, któ­re są zagro­że­niem dla naszych nie­na­ro­dzo­nych, ale już żyją­cych bra­ci i sióstr.

Frag­ment homi­lii wygło­szo­nej pod­czas Mszy świę­tej w kate­drze na Wawe­lu. Msza św. poprze­dza­ła odby­wa­ją­cy się w Kra­ko­wie II Mało­pol­ski Marsz dla Życia i Rodzi­ny „Życiu – TAK”. 8 X 2017 r.

 MÓWIENIETYM, IŻ IN VITRO JEST METODĄ LECZENIA NIEPŁODNOŚCI, TO KŁAMSTWO

Meto­da in vitro wią­że się z bru­tal­ną inge­ren­cją w orga­nizm kobie­ty i selek­cją embrio­nów. Poja­wia się poważ­ny pro­blem etycz­no-moral­ny. Co zro­bić z tymi poczę­ty­mi dzieć­mi? Zamro­zić? Jak dłu­go mogą one w tym sta­nie ist­nieć? Czy po jakimś cza­sie będzie moż­na ponow­nie z tego embrio­nu sko­rzy­stać, wsz­cze­pia­jąc je w łono tej samej kobie­ty? (…) Z punk­tu widze­nia nauki Kościo­ła, meto­da in vitro jest nie­zgod­na z moral­no­ścią kato­lic­ką, ale czło­wiek, któ­ry dzię­ki niej się uro­dził, zasłu­gu­je na peł­ny sza­cu­nek. Moż­li­wo­ści tech­nicz­ne, jakie zwią­za­ne są z roz­wo­jem współ­cze­snej medy­cy­ny, pozwa­la­ją na to, żeby mogły począć się dzie­ci meto­dą in vitro, ale tutaj chciał­bym wró­cić do pod­sta­wo­wej zasa­dy, o któ­rej wie­lo­krot­nie mówił Jan Paweł II spo­ty­ka­jąc się z naukow­ca­mi. Nie wszyst­ko, co jest tech­nicz­nie moż­li­we, jest moral­nie dozwo­lo­ne. (…) Mówie­nie o tym, iż in vitro jest meto­dą lecze­nia nie­płod­no­ści to kłam­stwo. (…) Nie­płod­ność pozo­sta­je. Spo­so­bem lecze­nia nie­płod­no­ści, któ­ry jest cią­gle mało popu­lar­ny, a nie­bu­dzą­cy zastrze­żeń moral­nych i zgod­ny z natu­rą czło­wie­ka, jest napro­tech­no­lo­gia.

Frag­ment comie­sięcz­nych „Dia­lo­gów”, któ­re odby­ły się w kra­kow­skiej Bazy­li­ce św. Micha­ła Archa­nio­ła i św. Sta­ni­sła­wa Bisku­pa w Kra­ko­wie, 18 X 2019 r.

 NIE MA WSPÓLNOTY BLIŻSZEJ JAK WSPÓLNOTA MAŁŻEŃSKA

Waż­ne jest wciąż powra­ca­nie do chrze­ści­jań­skie­go spoj­rze­nia na to czym jest mał­żeń­stwo i rodzi­na. Zwią­zek mał­żeń­ski jest tak intym­ny i ofiar­ny jak spo­sób, w któ­rym Chry­stus patrzy na swój Kościół. Bo On za ten Kościół cier­piał i odda­wał swo­je życie. To ten Kościół umac­niał swo­im sło­wem. To On bło­go­sła­wił związ­ko­wi mał­żeń­skie­mu, któ­ry świę­to­wał swo­je zaist­nie­nie w Kanie Gali­lej­skiej (…) On chce aby­śmy my, naśla­du­jąc Go, wycho­dzi­li ze sko­ru­py wła­sne­go ego­izmu i słu­ży­li innym. A nie ma wspól­no­ty z jed­nej stro­ny bliż­szej, a z dru­giej będą­cej więk­szą prze­strze­nią dla ogrom­nej ofiar­no­ści i zatro­ska­nia o sie­bie nawza­jem, jak wspól­no­ta mał­żeń­ska. I dla­te­go nigdy nie dość wcho­dzić w tajem­ni­cę chrze­ści­jań­skie­go mał­żeń­stwa i jed­no­ści mał­żeń­skiej (…) Mał­żon­ko­wie jako owoc swo­jej miło­ści przyj­mu­ją każ­de dziec­ko, widząc w nim same­go Chry­stu­sa, któ­ry chce zamiesz­kać mię­dzy nimi i swo­ją miło­ścią ich ubo­ga­cać. Czy otwar­cie się na każ­de dziec­ko jako owoc miło­ści mał­żeń­skiej nie jest otwar­ciem się na Boga Ojca, któ­ry kazał pierw­szym rodzi­com żyć razem, mieć potom­stwo i zalud­niać zie­mię? Czy nie jest to otwar­cie się na Ojcow­ski zamysł w odnie­sie­niu do każ­dej i każ­de­go z nas? (…) Przy­jąć każ­de dziec­ko jako bło­go­sła­wień­stwo i jako wiel­ką nadzie­ję na przy­szłość, któ­ra w przy­pad­ku poszcze­gól­nej rodzi­ny będzie mia­ła swój dal­szy ciąg mimo koniecz­no­ści prze­mi­ja­nia. Abor­cja jest naj­więk­szym bez­pra­wiem i naj­wyż­szym lek­ce­wa­że­niem tego wszyst­kie­go, do cze­go jako ludzie jeste­śmy powo­ła­ni.

Frag­ment homi­lii wygło­szo­nej pod­czas Mszy św. spra­wo­wa­nej w ramach XXXIV Ogól­no­pol­skiej Piel­grzym­ki Mał­żeństw i Rodzin na Jasną Górę, 23 IX 2018 r.

ABY NIE ZABRAKŁO NAM WSZYSTKIM NADZIEI  W DOBRĄ PRZYSZŁOŚĆ NASZEJ OJCZYZNY I KOŚCIOŁA

Odzy­ska­nie nie­pod­le­gło­ści przed stu laty doko­na­ło się dzię­ki pol­skim rodzi­nom, któ­re mimo prze­śla­do­wań prze­ka­zy­wa­ły to, co naj­cen­niej­sze: wia­rę w Boga, miłość do sie­bie nawza­jem i miłość do Ojczy­zny. Dzię­ku­je­my dziś Panu Bogu za tam­te pol­skie rodzi­ny, za tam­te boha­ter­skie mat­ki. Za Kościół, za duchow­nych zakon­nych, die­ce­zjal­nych, któ­rzy sta­no­wi­li ogrom­ne wspar­cie dla Pola­ków, by trwać przy Bogu i przy Ojczyź­nie. Jed­no­cze­śnie pro­si­my dzi­siaj za sie­bie, wie­dząc jakie są dzi­siej­sze zagro­że­nia skie­ro­wa­ne prze­ciw insty­tu­cji mał­żeń­stwa i rodzi­ny. Jak bar­dzo pod­wa­ża­ny jest fun­da­ment mał­żeń­stwa i rodzi­ny, któ­rym jest sam Bóg.

Wiel­kie zada­nia sto­ją dzi­siaj przed pol­ski­mi rodzi­na­mi. Oca­le­nie wła­snej trwa­ło­ści. Oca­le­nie fun­da­men­tu, na któ­rym wzno­si się każ­de mał­żeń­stwo i każ­da rodzi­na i cią­głe bła­ga­nie do Pana Boga, by dał siły do zma­ga­nia. By wspo­ma­gał w dźwi­ga­niu codzien­nych krzy­ży. Aby nie zabra­kło nam wszyst­kim nadziei w dobrą przy­szłość naszej Ojczy­zny i Kościo­ła w naszej Ojczyź­nie.

Frag­ment homi­lii wygło­szo­nej pod­czas Mszy św. w trak­cie XXVI Piel­grzym­ki Rodzin Archi­die­ce­zji Kra­kow­skiej do Kal­wa­rii Zebrzy­dow­skiej, 16 IX 2018 r.

 JEŚLI CHCEMY PRZEŻYĆ JAKO POLSKA, JAKO NARÓD, TO MUSIMY TRWAĆ PRZY CHRYSTUSIE

LGBT to praw­dzi­wie pogań­ska ide­olo­gia, któ­ra odry­wa nas od praw­dy o czło­wie­ku i wpro­wa­dza na tory, w któ­rych jako ludzie tra­ci­my swo­ją toż­sa­mość, wyra­sta­ją­cą z samej naszej struk­tu­ry bio­lo­gicz­nej, okre­śla­ją­cej nas czy to jako kobie­ty, czy jako męż­czyzn. (…) Ta ide­olo­gia napraw­dę ist­nie­je. Nie­ste­ty, jeste­śmy dziś zdo­mi­no­wa­ni przez media, któ­re pró­bu­ją nam wtło­czyć pew­ne sche­ma­ty myśle­nia. Na sku­tek tego nie pozwa­la­ją nam nie tyl­ko samo­dziel­nie myśleć, ale w swo­im kłam­li­wym prze­ka­zie bar­dzo czę­sto odcią­ga­ją nas od praw­dy. Dla­te­go tak sku­tecz­nie pod róż­ny­mi hasła­mi ukry­wa­na jest ide­olo­gia LGBT. (…) Nasze dzi­siej­sze „non possu­mus” pole­ga na tym, że musi­my powie­dzieć zde­cy­do­wa­ne i jed­no­znacz­ne „nie” ide­olo­giom nisz­czą­cym czło­wie­ka i Naród, takim jak gen­der czy LGBT. Bo po raz kolej­ny cho­dzi o to, czy prze­ży­je­my jako ludzie ze swą oso­bo­wą god­no­ścią, czy prze­ży­je­my jako Kościół, czy prze­ży­je­my jako Naród, któ­ry w całej swo­jej histo­rii od same­go począt­ku zwią­za­ny jest z chrze­ści­jań­stwem, z Chry­stu­so­wym Krzy­żem. Jeśli chce­my prze­żyć jako Pol­ska, jako Naród, to musi­my trwać przy Chry­stu­sie. Jasno­gór­skie Ślu­by Naro­du Pry­ma­sa Tysiąc­le­cia cią­gle są dla nas zada­niem i cią­gle są dla nas aktu­al­ne.

Frag­ment wywia­du udzie­lo­ne­go „Nasze­mu Dzien­ni­ko­wi” 12 X 2019 r.

Z RODZIN TWORZY SIĘ NARÓD

Na życiu mał­żeń­skim i rodzin­nym budu­ją się naro­dy, a w ten spo­sób speł­nia się pierw­sze przy­ka­za­nie, jakie Bóg dał kobie­cie i męż­czyź­nie: by byli płod­ni, roz­mna­ża­li się i czy­ni­li sobie zie­mię pod­da­ną. Współ­cze­sna kul­tu­ra kwe­stio­nu­je jed­nak to wszyst­ko, i to w spo­sób bru­tal­ny, agre­syw­ny i świę­to­krad­czy. Zaczy­na się to od nega­cji Boga, a gdy nie ma Boga, czło­wiek zosta­je sam, w ducho­wej pust­ce. Tak było 300 lat temu, gdy w epo­ce oświe­ce­nia kwe­stio­no­wa­no Boga, sta­wia­jąc na rozum, i tak było 80 lat temu, gdy roz­po­czy­na­ła się II woj­na świa­to­wa, a poli­tycz­ne sys­te­my mia­ły nisz­czyć czło­wie­ka. Rozum wte­dy się skom­pro­mi­to­wał. Tak jest i dziś, gdy ide­olo­gie gen­der i LGBT pró­bu­ją nisz­czyć dzie­ci, tak­że te naj­mniej­sze, odbie­ra­jąc im czy­stość spoj­rze­nia i nie­win­ność.

Frag­ment homi­lii wygło­szo­nej pod­czas Mszy św. w trak­cie XXVII Piel­grzym­ki Rodzin Archi­die­ce­zji Kra­kow­skiej do Kal­wa­rii Zebrzy­dow­skiej, 8 IX 2019 r.

DEPRAWACJA DZIECIMŁODZIEŻY
POPRZEZ WPROWADZANIE DO SZKÓŁ TZW. KARTY LGBT

Zamach na życie mał­żeń­skie i rodzin­ne się­ga jesz­cze bar­dziej głę­bo­ko. Usi­łu­je się bowiem pod­wa­żyć samą insty­tu­cję mał­żeń­stwa jako wspól­no­ty kobie­ty i męż­czy­zny. Co wię­cej, pod­wa­ża­nie to pra­gnie się zaczy­nać już od edu­ka­cji, a wła­ści­wie: depra­wa­cji, dzie­ci i mło­dzie­ży poprzez wpro­wa­dza­nie do szkół przez nie­któ­re pol­skie samo­rzą­dy tzw. Kar­ty LGBT. Stoi za tym, jak wia­do­mo, ide­olo­gia gen­der, według któ­rej spra­wa płci czło­wie­ka nie jest zwią­za­na przede wszyst­kim z jego struk­tu­rą bio­lo­gicz­ną, ale ma głów­nie cha­rak­ter kul­tu­ro­wy i zale­ży od jego oso­bi­stej decy­zji. (…) Kolej­nym zama­chem na wol­ność mał­żeń­stwa i rodzi­ny jest instruk­cja WHO, doty­czą­ca edu­ka­cji sek­su­al­nej dzie­ci, któ­ra odbie­ra im natu­ral­ną wol­ność i nie­win­ność, a tak­że orga­ni­zo­wa­ne przez zwo­len­ni­ków LGBT tzw. para­dy rów­no­ści, któ­re zaprze­cza­ją pięk­nu czło­wie­czeń­stwa kobie­ty i męż­czy­zny i są oka­zją do szy­der­stwa z prawd wia­ry. (…) Pytam zatem wszyst­kich odpo­wie­dzial­nych za nasze życie spo­łecz­ne i naro­do­we: gdzie w tych para­dach jest jesz­cze miej­sce na tole­ran­cję, któ­rą ich orga­ni­za­to­rzy mają nie­ustan­nie na ustach i któ­rej doma­ga­ją się dla sie­bie? Czy tole­ran­cja pole­ga na tym, aby bez­kar­nie móc wyszy­dzać ludzi wie­rzą­cych i publicz­nie sobie z nich kpić i ich poni­żać?

Frag­ment homi­lii wygło­szo­nej pod­czas Mszy św. z oka­zji 40. rocz­ni­cy wizy­ty św. Jana Paw­ła II w Nowym Tar­gu, 9 VI 2019 r.

JEZU CHRYSTE, TWEGO KRÓLOWANIA NAM POTRZEBA

Czu­wa­nie jest sło­wem Pana”. Od same­go począt­ku powo­ła­nia czło­wie­ka do ist­nie­nia czu­wa­nie Boga jest prze­nik­nię­te Ojcow­ską tro­ską o nie­go. Tro­ską peł­ną miło­ści. Tro­ską o ten szcze­gól­ny dar dany czło­wie­ko­wi, jakim jest jego wol­ność. (…) Sło­wo to przyj­mu­je­my „cią­gle na nowo”, w zależ­no­ści od kon­kret­nej godzi­ny, któ­ra prze­cho­dzi „w psalm nie­usta­ją­cych nawró­ceń”. Ubie­gły, 2016 rok, stał się naj­pierw godzi­ną, w któ­rej sło­wo czu­wa­nia naro­du pol­skie­go przy­ję­ło kształt dzięk­czy­nie­nia skła­da­ne­go Bogu za dar chrze­ści­jań­skiej wia­ry, zako­rze­nio­nej w nim od 966 roku – od Chrztu księ­cia Miesz­ka I. To dzięk­czy­nie­nie zna­la­zło następ­nie swój solen­ny wymiar w Jubi­le­uszo­wym Akcie Przy­ję­cia Jezu­sa Chry­stu­sa za Kró­la i Pana, któ­ry miał miej­sce w kra­kow­skich Łagiew­ni­kach w dniu 19 listo­pa­da. Mówi­li­śmy wte­dy: „Oto my, Pola­cy, sta­je­my przed Tobą wraz ze swy­mi wła­dza­mi duchow­ny­mi i świec­ki­mi, by uznać Two­je Pano­wa­nie, pod­dać się Twe­mu Pra­wu, zawie­rzyć i poświę­cić Tobie naszą Ojczy­znę i cały Naród. Wyzna­je­my wobec nie­ba i zie­mi, że Twe­go kró­lo­wa­nia nam potrze­ba. Wyzna­je­my, że Ty jeden masz do nas świę­te i nigdy nie­wy­ga­słe pra­wa. Dla­te­go z poko­rą chy­ląc swe czo­ła przed Tobą, Kró­lem Wszech­świa­ta, uzna­je­my Twe Pano­wa­nie nad Pol­ską i całym naszym Naro­dem, żyją­cym w Ojczyź­nie i w świe­cie”.

Uzna­jąc to pano­wa­nie, pra­gnie­my, „aby Chry­stu­so­wy krzyż kró­lo­wał”, ogar­nia­jąc całą naszą zie­mię od Tatr po Bał­tyk.

Frag­ment homi­lii wygło­szo­nej pod­czas ingre­so­wej Mszy św. na Wawe­lu, 28 I 2017 r.

NIE MA PRAWDZIWEGO PATRIOTYZMU BEZ KRZYŻA

Patrio­tyzm, któ­ry tak wspa­nia­le obja­wił się w dzie­jach nasze­go naro­du w związ­ku z uchwa­le­niem Kon­sty­tu­cji 3 maja, (…) nie może się urze­czy­wist­niać bez Chry­stu­so­we­go krzy­ża. (…) Nie ma praw­dzi­we­go patrio­ty­zmu bez krzy­ża, ponie­waż wła­śnie w nim w peł­ni uka­za­ła się miłość Boga do czło­wie­ka. Patrio­tyzm, w swej isto­cie będą­cy miło­ścią Ojczy­zny, jest nie­kie­dy miło­ścią trud­ną, wyma­ga nie­kie­dy zapar­cia się same­go sie­bie, zapra­sza do ofiar­no­ści, zakła­da moż­li­wość cier­pie­nia. (…) Jeże­li ktoś swo­ją miłość do Ojczy­zny łączy z krzy­żem, sam w kon­se­kwen­cji upo­dab­nia się do Chry­stu­sa.

Frag­ment homi­lii wygło­szo­nej pod­czas Mszy św. w Archi­ka­te­drze Wawel­skiej, 3 V 2017 r.