Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Życie jest drogą do wieczności

Papież Franciszek

Dro­dzy bra­cia i sio­stry, dzień dobry!

W dzi­siej­szym frag­men­cie Ewan­ge­lii (por. Łk 12,32–48) Jezus wzy­wa swo­ich uczniów do nie­ustan­nej czuj­no­ści, aby dostrzec przej­ście Boga w swo­im życiu. Bowiem Bóg nie­ustan­nie prze­cho­dzi przez nasze życie. Wska­zu­je spo­so­by dobre­go prze­ży­wa­nia tej czuj­no­ści: „Niech będą prze­pa­sa­ne bio­dra wasze i zapa­lo­ne pochod­nie. A wy podob­ni do ludzi, ocze­ku­ją­cych swe­go pana” (w. 35). Przede wszyst­kim „prze­pa­sa­ne bio­dra”, to obraz przy­po­mi­na­ją­cy posta­wę piel­grzy­ma, goto­we­go do wyj­ścia. (…) Istot­nie ci, któ­rzy ufa­ją Bogu, dobrze wie­dzą, że życie wia­ry nie jest czymś sta­tycz­nym, ale dyna­micz­nym: jest to cią­gła podróż, zmie­rza­ją­ca ku coraz to nowym eta­pom, któ­re sam Pan wska­zu­je dzień po dniu. Jest On bowiem Panem nie­spo­dzia­nek, Panem nowo­ści, ale praw­dzi­wych nowo­ści.

Następ­nie wyma­ga się od nas pod­trzy­my­wa­nia „lamp zapa­lo­nych”, byśmy potra­fi­li roz­ja­śnić ciem­ność nocy. Jeste­śmy zapro­sze­ni do prze­ży­wa­nia wia­ry auten­tycz­nej i doj­rza­łej, zdol­nej oświe­cić wie­le „nocy” życia. Zna­my to, każ­dy z nas prze­żył dni, któ­re były praw­dzi­wy­mi noca­mi ducho­wy­mi. Pochod­nia wia­ry wyma­ga nie­ustan­ne­go pod­sy­ca­nia poprzez oso­bi­ste spo­tka­nie z Jezu­sem na modli­twie i słu­cha­niu Jego Sło­wa. Powtó­rzę to, co mówi­łem wam wie­le razy: noście zawsze ze sobą małą Ewan­ge­lię w kie­sze­ni, w tor­bie, aby ją czy­tać, aby spo­tkać się z Jezu­sem, ze sło­wem Jezu­sa. Ta lam­pa spo­tka­nia z Jezu­sem w modli­twie, w Jego sło­wie, zosta­ła nam powie­rzo­na dla dobra wszyst­kich: zatem nikt nie może wyco­fać się w pew­ność swe­go wła­sne­go zba­wie­nia, nie inte­re­su­jąc się inny­mi. (…)

Następ­nie Jezus, byśmy zro­zu­mie­li tę posta­wę, opo­wia­da przy­po­wieść o słu­gach, któ­rzy ocze­ku­ją na powrót swe­go pana, kie­dy powró­ci z uczty wesel­nej (w. 36–40), przed­sta­wia­jąc w ten spo­sób inny aspekt czuj­no­ści: być goto­wym na ostat­nie i osta­tecz­ne spo­tka­nie z Panem. Dla każ­de­go z nas nadej­dzie ów dzień spo­tka­nia z Panem. Każ­dy z nas ma datę osta­tecz­ne­go spo­tka­nia. Pan mówi: „szczę­śli­wi owi słu­dzy, któ­rych pan zasta­nie czu­wa­ją­cych, gdy nadej­dzie; … Czy o dru­giej, czy o trze­ciej stra­ży przyj­dzie, szczę­śli­wi oni, gdy ich tak zasta­nie!” (w. 37–38). Tymi sło­wa­mi Pan przy­po­mi­na nam, że życie jest dro­gą do wiecz­no­ści. Jeste­śmy zatem wezwa­ni do tego, aby wszyst­kie talen­ty, jakie posia­da­my przy­nio­sły owo­ce, nie zapo­mi­na­jąc nigdy, że „nie mamy tutaj trwa­łe­go mia­sta, ale szu­ka­my tego, któ­re ma przyjść” (Hbr 13,14). (…)

Nie może­my tak napraw­dę zro­zu­mieć, na czym pole­ga ta naj­do­sko­nal­sza radość, ale Jezus pozwa­la nam to wyczuć poprzez porów­na­nie z panem, któ­ry gdy wra­ca­jąc widzi, że jego słu­dzy wciąż czu­wa­ją „prze­pa­sze się i każe im zasiąść do sto­łu, a obcho­dząc będzie im usłu­gi­wał” (w. 37). W ten spo­sób obja­wia się wiecz­na radość nie­ba: sytu­acja się odwró­ci i to już nie słu­dzy czy­li my będzie­my słu­ży­li Bogu, lecz sam Bóg będzie nam usłu­gi­wał. I to czy­ni Jezus już od tej chwi­li: Jezus modli się za nas, patrzy na nas i wsta­wia się do Ojca za nami. Już teraz Jezus nam słu­ży, jest naszym słu­gą. I wła­śnie to będzie osta­tecz­ną rado­ścią. Myśl o osta­tecz­nym spo­tka­niu z Ojcem, boga­tym w miło­sier­dzie, napeł­nia nas nadzie­ją i pobu­dza do cią­głe­go sta­ra­nia o nasze uświę­ce­nie oraz o budo­wa­nia świa­ta bar­dziej spra­wie­dli­we­go i bra­ter­skie­go.

Niech Naj­święt­sza Mary­ja Pan­na, swo­im macie­rzyń­skim wsta­wien­nic­twem, wspie­ra te nasze sta­ra­nia.

Frag­men­ty roz­wa­ża­nia Ojca Świę­te­go Fran­cisz­ka, wygło­szo­ne przed modli­twą „Anioł Pań­ski” na Pla­cu św. Pio­tra w Waty­ka­nie, 11 sierp­nia br.