Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Życie to tajemnica obumierania

ks. Edward Staniek

Gre­cy mie­li pra­wo podejść na dzie­dzi­niec pogan i oddać chwa­łę Bogu obec­ne­mu w świą­ty­ni. Widocz­nie dużo mówio­no o Jezu­sie, sko­ro i oni chcie­li się z Nim spo­tkać. Pro­si­li o to Fili­pa, a ten z Andrze­jem pode­szli do Jezu­sa, infor­mu­jąc Go o tym. Jezus był na dzie­dziń­cu Żydów, i jeśli­by chciał się spo­tkać z Gre­ka­mi, to musiał­by się zde­cy­do­wać na wyj­ście do nich. Tego jed­nak nie czy­ni, lecz wyko­rzy­stu­je sytu­ację do prze­ka­za­nia Apo­sto­łom tajem­ni­cy życia.

A wśród tych, któ­rzy przy­by­li, aby oddać pokłon [Bogu] w cza­sie świę­ta, byli też nie­któ­rzy Gre­cy. Oni więc przy­stą­pi­li do Fili­pa, pocho­dzą­ce­go z Bet­sa­idy Gali­lej­skiej, i pro­si­li go mówiąc: „Panie, chce­my ujrzeć Jezu­sa”. Filip poszedł i powie­dział Andrze­jo­wi. Z kolei Andrzej i Filip poszli i powie­dzie­li Jezu­so­wi. A Jezus dał im taką odpo­wiedź: „Nade­szła godzi­na, aby został uwiel­bio­ny Syn Czło­wie­czy. Zapraw­dę, zapraw­dę, powia­dam wam: Jeże­li ziar­no psze­ni­cy wpadł­szy w zie­mię nie obumrze, zosta­nie tyl­ko samo, ale jeże­li obumrze, przy­no­si plon obfi­ty. Ten, kto kocha swo­je życie, tra­ci je, a kto nie­na­wi­dzi swe­go życia na tym świe­cie, zacho­wa je na życie wiecz­ne. A kto by chciał Mi słu­żyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój słu­ga. A jeśli ktoś Mi słu­ży, uczci go mój Ojciec” (J 12,20–26).

Jezus infor­mu­je ich, że nade­szła godzi­na Jego uwiel­bie­nia. Ma na uwa­dze godzi­nę swej śmier­ci. Ujmu­je to w obraz ziar­na, któ­re obumie­ra, aby zamie­nić się w łody­gę, liście, kłos i ziar­no w tym kło­sie. To pięk­ny obraz tajem­ni­cy śmier­ci i zmar­twych­wsta­nia tak Jezu­sa, jak i każ­de­go, kto w Nie­go wie­rzy. Jezus dobro­wol­nie decy­du­je się na obumie­ra­nie, aby wydać owo­ce. Ziar­no posia­da życie i mały maga­zyn pokar­mu potrzeb­ne­go do kieł­ko­wa­nia. Każ­dy z nas jest takim ziar­nem; życie docze­sne to czas kieł­ko­wa­nia ziar­na i wzro­stu aż do żni­wa.  Z ziar­na nic nie zosta­je, jest tyl­ko wyko­rzy­sta­ne do prze­ka­zu nowe­go życia. Nasze cmen­ta­rze to już pola obumar­łe­go ziar­na. Bogac­two życia, w jakie obfi­tu­je czas nasze­go ziem­skie­go dzia­ła­nia, jest zna­ne tyl­ko Bogu. Nawet sami w nie­wiel­kim pro­cen­cie je pozna­je­my. Cała uwa­ga jest skon­cen­tro­wa­na na wzro­ście i wyda­niu owo­ców, a nie na pie­lę­gno­wa­niu łody­gi, liści i kło­sa. Liczy się jakość ziar­na w tym kło­sie. Resz­ta to sło­ma, któ­ra wysy­cha i już z życia nic nie posia­da.

Jezus prze­strze­ga przed kon­cen­tra­cją uwa­gi na życiu docze­snym, bo ono jest tyl­ko prze­mi­ja­ją­ce. Jan Ewan­ge­li­sta przy­po­mi­na napię­cie, jakie ist­nie­je mię­dzy miło­ścią i nie­na­wi­ścią. Nie cho­dzi o nie­na­wiść docze­sno­ści, ale o potrak­to­wa­nie jej jako eta­pu, któ­ry prze­mi­ja bez­pow­rot­nie. Rozu­mie­ją to ludzie poważ­nie cho­rzy, któ­rzy doko­nu­ją tego prze­sta­wie­nia z umi­ło­wa­nia zdro­wia na umi­ło­wa­nie wiecz­no­ści. Cho­ro­ba jest obumie­ra­niem. Trze­ba się na to dobro­wol­nie zgo­dzić, tak jak to uczy­nił Jezus. Kto słu­ży Jezu­so­wi idzie dro­gą, jaką On prze­szedł na zie­mi i wcho­dzi w świat miło­ści Ojca nie­bie­skie­go. Jezu­so­wi cho­dzi nie tyl­ko o to, aby za nas umrzeć, ale aby nas nauczyć mądre­go umie­ra­nia. Kto idzie za Nim nigdy zdro­wia nie ubó­stwi, bo umie cho­ro­bę zamie­nić w czas obumie­ra­nia ziar­na, by wyda­ło owoc w wiecz­no­ści.

ks. pra­łat prof. dr hab. Edward Sta­niek